(© Tomasz Hołod)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Kurator oświaty Beata Pawłowicz ostro krytykuje poziom nauczania w szkołach naszego regionu. Powodem są mierne wyniki egzaminów dla szóstoklasistów niemal wszędzie, poza Wrocławiem. Słabo wypadły też gimnazja i licea. - Będziemy ściślej kontrolować szkoły - mówi kurator.

WITAJ SZKOŁO - niezbędnik każdego ucznia

Na 40 możliwych do zdobycia punktów, dolnośląscy szóstoklasiści uzyskali w 2011 r. średnio tylko 24,8 pkt. To poniżej średniej krajowej, wynoszącej 25,3 pkt. Dzieci z powiatu wałbrzyskiego zdobyły średnio 22,9 pkt. Lepiej było w Legnicy (24,1 pkt) i Jeleniej Górze (24,9 pkt). Tylko Wrocław ma średnią 28,3 pkt. To ścisła, krajowa czołówka.

Dyrektorzy szkół tłumaczą to m.in. egzaminacyjnym stresem i niską rangą egzaminu. - Problemem jest niechęć najsłabszych uczniów do uczęszczania na zajęcia dodatkowe - tłumaczy Marzena Hryniewicka, dyrektorka SP 8 w Jeleniej Górze. - Ich słabe wyniki obniżają poziom całej szkoły.

- Dochodzi do tego zbyt duża liczba dzieci w klasach - dodaje Krzysztof Kuzia, dyrektor SP w Barcinku w powiecie jeleniogórskim.

- Uczniowie wiedzą, że egzamin szóstoklasistów nie ma wpływu na to, czy dostaną się do gimnazjum, czy nie. Nie wszyscy traktują go poważnie - dopowiada Renata Gibes, dyrektorka SP 12 w Wałbrzychu.

Fatalne wyniki osiągają uczniowie aż 235 dolnośląskich szkół. Dlatego nauczycieli czekają intensywne szkolenia.

Czytaj także: Będą karnety na Wrocławski Rower Miejski

Rozmowę z Beatą Pawłowicz, dolnośląską kurator oświaty, przeczytasz w dzisiejszym wydaniu Gazety Wrocławskiej.

Czytaj także

    Komentarze (15)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Matka dziecka o niskim poziomie intelektualnym (gość)

    Niski poziom nauczania? Dam wspaniały przykład bardzo aktualny.
    Szkoła podstawowa w Borowie, klasa I. Grupka uczniów- może 6-8 osób, wybrańcy wychowawczyni... dzieci radnych, sołtysów, właścicieli sklepów. Te dzieci są baaaaardzo uzdolnione. I tylko te.
    Reszta wiejskiej hołoty nie warta zajmowania się nimi ani uczenia ich czegokolwiek i tak się nie nauczą. Mogą pięknie czytać, pięknie kaligrafować literki, liczyć, mnożyć, śpiewać, przepięknie rysować, ale nie, nie nie. Te dzieci można obrażać na forum, szarpać, ignorować rodziców.
    Czasami mam wrażenie, że wychowawczyni jest już zmęczona pracą (chyba już dawno osiągnęła wiek emerytalny) i chce nadal sobie pracować więc wybrańcy, a przynajmniej Ich rodzice umożliwiają Jej to. Skoro tak winduje Ich dzieci z wdzięczności poprą jej etat w szkole, a nawet aby udowodnić "zdolność" swojego dziecka zasponsorują szkole np telewizor.
    I tak edukuje się wysoki poziom w gminnych szkołach.

    ewa (gość)

    Zgadzam się ,bo moje dziecko przez 3 lata nauki angielskiego w szkole prawie nic nie umie.Podobnie jest też z innymi dziećmi.Dużo też zadają do domu,a rodzice po pracy muszą uczyć jeszcze dzieci. ,bo ze szkoły niczego nie wynoszą.

    Bea (gość)

    Szkoda, że Pani Kurator nie podała wyników ze szkół powiatu zgorzeleckiego, tutaj prawie każdy dyrektor szkoły twierdził, że wypadliśmy lepiej niz reszta województwa, to jak w końcu jest?

    POLKA (gość)

    Najpierw to trzeba w szkołach podstawowych wybić z głowy nauczycielon plan wycieczek comiesięcznych,zgłaszać odpowiednim instytucja nagminne nieobecności uczni w szkołach z byle powodu.moja córka chodziła do liceum to cały czas powtażałam że dostanie madal za wytrwałość czsem w klasie 16 osobowej na lekcii języka obcego było 2-3 uczni nauczyciel pytał czy to delegacja przyszła.Ale dyrekcja nic sobie z tego nie robi bo po co kłopoty

    Emerytowany inspektor szkolny (gość)

    Pani Kurator mówi do Kolegów Nauczycieli - nauczcie się uczyć.Moim zdaniem to nie tak.Nauczyciele swej trudnej pracy mogą się nauczyć od swoich przełożonych-dyrektorów, wizytatorów,metodyków,kuratorów.Nie bez znaczenia jest dobry przykład starszych dobrych nauczycieli.Przecież takich jest bardzo wielu.Przełożonym staje się ten najlepszy./Niekoniecznie z klucza politycznego./A więc Pani Kurator-nauczmy nauczycieli uczyć i oczywiście wychowywać!

    zygi (gość) (emeryt)

    Trafił Pan w dziesiątkę. Szkoły zarządzane przez samorządy nigdy nie będą dobre, bo dyrektorzy szkół zazwyczaj związani są z "opcją polityczną", która nimi zarządza. A dobra szkoła to dobry dyrektor, przede wszystkim dydaktyk z doświadczeniem, bo on ma kierować młodymi nauczycielami i ich pracą, a nie zrobi tego, jeśli jest młodym "menadźerem" na których się teraz stawia i nie ma pojęcia o nauczaniu, dydaktyce, organizacji pracy z dziećmi. Są takie przedmioty, gdzie brak na nich systematyczności nauczania zawsze doprowadzi do porażki dydaktycznej (np. matematyka). Dlatego dziwi mnie,że są szkoły gdzie uczniowie są nieustanie zwalniani na różnorakie "promocje szkoły", projekty, występy, itp. tłumacząc to, że "oni to nadrobią". Nie nadrobią, nie ma szans, chyba że pójdą na drogie korepetycje. A podobno uczeń miał być na pierwszym miejscu?

    edi (gość)

    Kiedy w końcu jakaś mądrala u góry dojdzie do tego, żeby sprawdzić PRZYROST wiedzy, a nie jej stan - szczególnie w niedofinansowanych szkołach słabo zarządzanych gmin - wystarczy porównać nakłady na oświatę w Wałbrzychu i Wrocławiu. Jakoś nikt też nie mówi o sytuacji materialnej rodzin - dziecko, które musi zbierać złom, żeby przeżyć traktuje dziwny egzamin czy sprawdzianu raczej mało poważnie.
    Pani kurator mówi jest słabo - i już wyrok zapadł. Jeśli stać ją tylko na takie stwierdzenie, to rzeczywiście niech te kuratoria zlikwidują jak najszybciej, a jedyną władzą pozostaną tak samo niekompetentne władze powiatów.

    gks (gość)

    Nie przeginajmy. Wyniki nauczania nie zależą tylko od nauczycieli, a znając ten gatunek ludzi, kontrole wcale nie zmobilizują ich do lepszej pracy. Po prostu - wymagania w stosunku do uczniów rosną, a sami uczniowie niestety....ich tzw, wiedza ogólna jest coraz słabsza. Wszystko mają podane na tacy, zazwyczaj w internecie. Teraz np.nikt nie szpera w książkach, by znaleźć informacje. A takie szperanie, przerzucanie kartek, zerkanie na tekst jest znakomitą lekcją. Chyba czas na zmianę systemu egzaminowania, jeśli chcemy mieć wyniki...

    postępowy (gość)

    zlikwidować szkoły, za dużo kosztują a jak kiepskie to tym bardziej szkoda kasy. 95% i tak będzie bydłem pewnie a najlepszą nauką jest lelewizja gazetki wamp oraz internet. Czas postępu po prostu

    Piwo VIP po taniało w biedronce

    orw (gość)

    W szkołach jest coraz mniej nauki a coraz więcej rozrywki. A poza tym to trzeba dać nauczycielom jeszcze większe podwyżki, żeby bardziej zmotywować ich do pracy.

    alicja (gość) (wro)

    Język znają dobrze te dzieci, którym chce się go uczyć. Nie ma co się oszukiwać - nauka języka polega przede wszystkim na samodzielnej pracy dziecka w domu. Samo chodzenie na korepetycje nie załatwi więc sprawy, jeśli dziecka język nie interesuje i nie chce mu się nad nim popracować.Niestety ale uczenie się języka obcego polega głównie na wkuwaniu słówek i ćwiczeniach gramatycznych. Lekcje natomiast powinny być od tego, żeby dziecko nauczyło się pisać i mówić.

    _tG_ (gość)

    AntyPOlskie rycie. Tuska i jego POstkołchozowych ekyp. Obecnych i tych wcześniejszych.

    http://www.google.pl/search?q=antypolskie+dzia%C5%82ania+tuska+i+jego+ekip&rls=com.microsoft:pl&ie=UTF-8&oe=UTF-8&startIndex=&startPage=1

    emeryt (gość)

    XVII liceum - dyrekcja bardziej dba o polityczne przekonania niż o poziom nauczania. Ważne są rady pedagogiczne, librus, co też partia polityczna zrobiła dla nas. Pani Kurator - szkoła ma być apolityczna !!! Miała Pani wiele sygnałów - co Pani z tym zrobiła? - NIC.

    wro (gość)

    Mam córkę w liceum. Z mojego doświadczenia wynika, że w na każdym etapie nauczania (we Wrocławiu), także w liceum, nauczyciele bardzo często zaniedbują lekcje. Najpierw tydzień na "rozruch", testy kwalifikujące, lekcje organizacyjne, pogadanki itp., potem często dodatkowe obowiązki, typu teatrzyk, gazetka szkolna itp. wykonują w czasie lekcji. Jedna pani w podstawówce przychodziła na lekcje, srawdzała obecnośc i zostawiała dzieci same prawie do przerwy (wpadała 5 min. przed dzwonkiem) I tak kilka razy w miesiącu. W wysoko ocenianym gimnazjum, obowiązkowe lekcje dodatkowe z jęz. obcych polegały np. na oglądaniu tego, co dzieci przyniosły, np. Shreka (po polsku). A czy jakieś dziecko nauczyło się w szkole jęz. obcego? Języki znają dobrze tylko te dzieci, które chodzą na dodatkowe lekcje.